Lublin. Lipiec. Dawno.
Była blondynką, mówili na nią Balonik. Nie chodzi o to, że była cała okrągła. Jedynie w niektórych miejscach. Podobała się. Również mojemu koledze, który pewnego razu wsiada do nocnego autobusu i spostrzega ją siedzącą samotnie i zapatrzoną w okno. Znali się po imieniu, więc przysiada się i próbuje zagaić rozmowę. Niestety – [...]



