Lubisz czytać książki?
Lublin. Lipiec. Dawno.
Była blondynką, mówili na nią Balonik. Nie chodzi o to, że była cała okrągła. Jedynie w niektórych miejscach. Podobała się. Również mojemu koledze, który pewnego razu wsiada do nocnego autobusu i spostrzega ją siedzącą samotnie i zapatrzoną w okno. Znali się po imieniu, więc przysiada się i próbuje zagaić rozmowę. Niestety — nie idzie mu. Bardzo mu nie idzie. Rozpoczyna tematy jeden za drugim, ale nie chwytają. Dowcipy nie śmieszą. W końcu rezygnuje.
I wtedy Balonik pyta:
- Lubisz czytać książki?
Dopiero teraz orientuje się, że z jego stojącego na kolanach plecaka wystaje grzbiet „Gry Endera”. Czuje jak przybywa mu wigoru. Gdzieś wysoko nad głową, gdzieś pośród chmur słyszy anielskie chóry.
- Bardzo! „Gra Endera” jest świetna, czytam ją już…
- A ja nie.
Na pewno nim dojechali na końcowy okazało się że oboje są zakręceni na punkcie wędkowania ( on spławik, ona spining).
Na książkę nie chciało brać.
Drugi tajnik wędkarskiego sukcesu to cierpliwość.
Przy spiningu zwłaszcza, ważna jest też technika. Ale też zawiedzie bez pierwszego tajnika.
To mi przypomina dwukadrowy komiks Mleczki o Mozarcie, może widziałeś.
Skoro już jesteśmy przy wędkarstwie: grunt (grunt, że grunt) to dobre składniki do zanęty.